stycznia 16, 2018

Filozoficzna podróż ~ Recenzja #1 Kino no Tabi

Filozoficzna podróż ~ Recenzja #1 Kino no Tabi
Podróż, bezpłciowy bohater i gadający motor. Japończycy słyną z absurdalnych mieszanek, które w połączeniu z oryginalnym pomysłem, dają prawdziwe dzieło. Z „Podróżą Kino” jest nie inaczej.

FILOZOFICZNA PODRÓŻ PRZEZ MIASTA-PAŃSTWA
Określenie „filozoficzna podróż” stało się już dawno charakterystycznym elementem, który idealnie opisuje, z czym widz spotyka się podczas seansu anime. Kino podróżuje, jest w ciągłej drodze. Zatrzymuje się w miasto-państwach jedynie na trzy dni, poznając zwyczaje ludzi, ich tradycje i prawa.

Z początku wszystko wydaje się proste.

Z początku myślimy, że historie nic nowego nie wnoszą.

To tylko pozory.

Podczas seansu spotykamy się z zarówno lekkimi jak piórko historyjkami, jak i ciężkimi jak działo armatnie opowieściami, które celują prosto w nasze serca, aby je całkowicie zmiażdżyć. Jedna historia może wydawać się nudna, druga zachwycać. Wszystko zależy od tego, czego oczekujemy. Ja dostałam wszystko, czego oczekiwałam. No, może oprócz ostatniego odcinka, który moim nie nadawał się na zakończenie serii, co nie znaczy, że był zły.

Ale właśnie. Kim jest Kino?

Oficjalny zwiastun - http://www.kinonotabi-anime.com

BOHATEROWIE I ICH WPŁYW NA WYDARZENIA
Kino z początku wydaje się zwyczajnym biernym obserwatorem, który nie chce wpływać na fabułę. Poznając ją, miałam wrażenie, że jest tak samo obserwatorem wydarzeń, jak my. Jednak wraz z pochłanianiem kolejnych historii, zmieniłam zdanie.

Kino w przeciwieństwie do nas, widzów, ma wpływ na fabułę. Nie jest to jednak poziom pierwszoplanowego bohatera, na którego zazwyczaj napotykamy w książkach czy filmach. Bo to nie Kino pisze historie.

Opowieści idą swoją drogą, a Kino tylko czasem pomaga im płynąć. Jej ingerencja ogranicza się do niewielkich działań. Nawet słynne Koloseum bez jej obecności poradziłoby sobie (najlepszy odcinek, zakończenie było krwawe i jednocześnie przepiękne).

I właśnie dzięki takiej postawie. Dzięki temu, że Kino nie miesza się za bardzo w sprawy ludzi, nie narzuca im swojej filozofii i przekonań, jesteśmy jako widzowie w stanie skupić się na samej historii i mieć wrażenie, że dostajemy ją w czystej, nienaruszonej postaci.

W kontraście do Kino spotykamy słynnego Shizu, który pragnie pomagać, a nawet naprawiać. Zabawnie jest oglądać interakcje między nimi, bo mimo że są podobni, stanowią ogromne przeciwieństwa. Po części uzupełniają się (tak, fanka romansu między nimi, który nie istnieje…), a po części wyznają sprzeczne obozy, co ich dzieli. Nie chcę wgłębiać się za bardzo w ich charakterystykę, gdyż zaspoilerowałabym znaczą część odcinków, a to już byłoby karygodne.


PO PROSTU WARTO OBEJRZEĆ
Mogłabym opowiadać i opowiadać, ale Kino po prostu należy obejrzeć. Trudno jest nawet go zrecenzować. Anime stanowi to coś, czego już brakuje w japońskich animacjach. Nie skupia się tylko na wielkich shounenowskich walkach, nie stawia na zabawę i komedię, ani nie próbuje udawać „mądrego” tytułu, bo po prostu nim jest. Zadaje pytania i nie daje nam odpowiedzi, tylko jeszcze więcej pytań. Sama animacja może czasem zniechęcać, bo pojawiające się co jakiś czas 3D albo mocno cukierkowe kolory i kreska są nieznośne, ale to nie umniejsza historii (a śliczna buzia Shizu zrobiła się jeszcze ładniejsza! Chociaż chyba źle mówić o buźce faceta „śliczna”…)

stycznia 12, 2018

Nie ufaj księżom +16 ~ Recenzja #2 "Dotyk zła" A. Kava

Nie ufaj księżom +16 ~ Recenzja #2 "Dotyk zła" A. Kava

Pedofile i mordercy dzieci nie zasługują na litość. Istnieją niezliczone przypadki spraw, w których ofiarami były właśnie dzieci. Wiele z nich nie tylko nie zostało rozwiązanych, nigdy nie zostało zgłoszonych. Dzieciom nikt nie wierzy, kiedy mówią, że dzieje im się krzywda. A szczególnie wtedy, gdy sprawcami są osoby posiadający ogromny kredyt zaufania wśród ludzi.

JEDNA TRAGEDIA A WIELOŚĆ ŚMIERCI
Przeszłość sprawcy i motywy jego działania to elementy, który szczególnie cenię w dobrej powieści kryminalnej. Poznanie całej otoczki, która doprowadziła do takich a nie innych wydarzeń sprawia, że zaczynam postrzegać kryminał jako wiarygodny. Morderca staje się dla mnie człowiekiem z krwi i kości, którego nie tylko nienawidzę, ale również mu współczuję.

Jednak czy to oznacza, że sprawca zasługuje na usprawiedliwienie dla swoich czynów?

Nie.

Możemy go zrozumieć, współczuć, ale nie wybaczyć. A Alex Kava w mistrzowski sposób przeplata bieżące wydarzenia z przeszłością mordercy, tak abyśmy poznali w pełni jego motywy. Przeszłość w „Dotyku zła” jest zatrważająca, a prostota w przekazie sprawia, że milczymy.

Wstydził się, że czuje ulgę, ale wiedział, że dopóki ojczym będzie wbijał się w matkę, zostawi w spokoju jego drobne ciało

Czytając powyższy wers, musiałam odłożyć na chwilę książkę. Łzy popłynęły po moich policzkach. Wytarłam je, próbując się uspokoić, ale nie mogłam...

Zdjęcie mojego autorstwa

PORTRET MORDERCY
Czy naprawdę jesteśmy świadomi, jak znaczące dla śledztwa jest stworzenie właściwego profilu mordercy? Czy posiadając ciało ofiary i kilka informacji odnośnie zbrodni da się określić wiek, wykonywany zawód, charakter przestępcy?

Seryjni mordercy to temat, który wciąż nie wyczerpał się w kryminałach i nadal jest chętnie wykorzystywany przez współczesnych pisarzy. Alex Kava nie marnuje tego wątku. Wyciska z niego wszystko, co tylko może, kreując zimnokrwistego mordercę z przeszłością, który sprytnie wywija się policji od lat.

Dla śledztwa stworzenie profilu zabójcy dzieci okazuje się bezcenne. To ono pozwala bardzo wcześnie wysnuć wnioski, kim tak naprawdę może być sprawca. Najgorsze jest tylko to, że bez dowodów nic one nie znaczą.

TAJEMNICA SPOWIEDZI
A największym dowodem okazuje się tajemnica spowiedzi. Przez całą książkę przewija się ten motyw, jakby sama Kava pragnęła dobitnie kazać nam zwątpić w sens tej przysięgi. Przecież gdyby któryś z księży wcześniej wyznał prawdę, może nie doszłoby do kolejnych tragedii.

Czy naprawdę przysięga, którą złożył ksiądz, jest warta życia ludzkiego?

Nie jestem księdzem, nigdy nie będę. I nie potrafię odpowiedź na pytanie, ile znaczy dla nich ta przysięga. Jednak życie powinno być zawsze na pierwszym miejscu.


PODSUMOWANIE
Książka jest wstrząsająca. Trzyma w napięciu od pierwszej strony, aż po sam jej koniec. Jest pisana lekkim, przyjemnym stylem. Rozdziały są bardzo, bardzo krótkie, przez co nie zdąży się nawet przyzwyczaić do jednej sceny, bo zaraz zostaje się przerzuconym do kolejnej. I to nie jest ogromna wada (albo jest...), bo ciężko jej odłożyć książkę na bok. Polecam, naprawdę polecam.


A wy? Czytaliście? Polecacie? A może ja Was zachęciłam do przeczytania!?

stycznia 09, 2018

O nie nie, o nie nie ~ Top 5 Książek, których nigdy nie przeczytam

O nie nie, o nie nie ~ Top 5 Książek, których nigdy nie przeczytam
Nigdy nie mów nigdy… Choć życie bywa nieprzewidywalne, a nasze gusta czytelnicze zmieniają się wraz wiekiem, otoczeniem czy zwykłymi zainteresowaniami, to niektóre pozycje nadal pozostają w czarnej strefie. Zepchnięte w najdalsze mroki zapomnienia wciąż dają nam o sobie znać, ale my trwamy w ciągłym przekonaniu, że niektórych książek NIGDY nie przeczytamy. A oto moje Top 5.

5. KRÓLEWSKI ZWIADOWCA ~ John Flanagan 
Skończyłam serię „Zwiadowcy” na 10 tomie, po czym usłyszałam, że powstała kolejna część, a potem jeszcze kolejna. Przypadkowo natknęłam się na spoilery i po nich byłam i jestem sceptycznie nastawiona na tom wieńczący przygody Willa (płacze :( ). Zakończenie Cesarza Nihon-Ja spełniło moje największe marzenia, może pozostawiając w moim sercu trochę goryczy, ale pogodziłam się z faktem, że to już koniec. I to był dla mnie koniec. I jakby dobre nie były kolejne tomy, nie sięgnę po nie.


4. WICHRY ZIMY ~ George R.R. Martin
Podziwiam Martina za świat wykreowany na kartach powieści sagi Pieśni Lodu i Ognia, ale jakim geniuszem by nie był i jakbym nie pragnęła poznać dalszych losów moich ulubionych bohaterów (Arya is the best!), nie wybaczę mu tych opóźnień. Cierpliwie czekałam, wierzyłam w jego obietnice, ale to całe przekładanie premiery dąży donikąd.


3. DZIEWCZYNA Z SĄSIEDZTWA ~ Jack Ketchum 
Człowiek to najokrutniejsze zwierzę – napisał Fryderyk Nietzsche. Trudno się z tym nie zgodzić, szczególnie po poznaniu opisu książki oraz zarysu okoliczności, w jakich została ona napisana. To jest książka oparta na faktach, co sprawia, że boję się po nią sięgnąć. Okrucieństwa zawarte na kartkach powieści przerażają jeszcze przed samym otworzeniem strony tytułowej, choć znam jedynie krótkie streszczenie wydarzeń z przełomu lat 50-tych i 60-tych.



2. WICHROWE WZGÓRZA ~ Emily Jane Brontë 
Awersja do tego tytułu narodziła się jeszcze za czasów, gdy zaczęłam na poważnie zajmować się czytelnictwem i pochłaniać lektury jedna za drugą. Zachłyśnięta pozytywnymi opiniami czytelników sama z ochotą sięgnęłam po Wichrowe Wzgórza, ale nigdy nie dotarłam dalej niż do 20 strony. Próba przebrnięcia przez kolejne akapity wiązała się z przeżywaniem istnych męczarni i do dziś nie jestem w stanie wziąć książki do ręki.


1. PIĘĆDZIESIĄT TWARZY GREYA ~ E L James 
Jedno spojrzenie na cytaty o zagryzaniu warg czy wewnętrznej bogini Any wystarczyło, by skutecznie zachęcić mnie do trzymania się z daleka od jednego z najbardziej kontrowersyjnych tytułów ostatnich lat. Życie mija jak szalone, więc szkoda tracić czasu na złe książki.



W komentarzach podajcie swoje tytuły, których nigdy nie przeczytacie.

stycznia 05, 2018

Strzeż się małżonka! ~ Recenzja #1 "Jak cię zabić, kochanie?" A. Rogoziński

Strzeż się małżonka! ~ Recenzja #1 "Jak cię zabić, kochanie?" A. Rogoziński
Znacie taką sytuację, gdy idziecie do polecanej przez znajomych pizzerii, a serwowana w niej pizza jest po prostu do dupy? Wcześniej słyszy się same pochlebne opinie, czyta w Internecie, że jest to książę wśród pizzerii, gdy w końcu się tam wybierasz, dostajesz pizzę z przepieczonym spodem, dodatków jest niewiele, a sos smakuje tak, jakby był nadpsuty. Nie jadłam ostatnio żadnej pizzy, ale tak ogromnego rozczarowania doznałam podczas lektury „Jak ci zabić, kochanie?”.

Zdjęcie mojego autorstwa
KRYMINAŁ BEZ KRYMINAŁU
Sięgając po książkę z przyklejoną etykietą kryminału, oczekuję, że ten kryminał dostanę. Trupy nie muszą ścielić od Warszawy aż po samo morze. Wybicie wszystkich bohaterów, dostarczenie niezdrowej dla umysłu dawki przemocy i nieszczęścia nie jest równoznaczne z przepisem na idealną powieść kryminalną.

A co robi Alek Rogoziński? Zmierza on w zupełnie przeciwnym kierunku, pragnąc oddalić czytelnika od krwi i brutalności, by zaserwować lekkość i przyjemność przy planach na morderstwo. Wypełniony po brzegi krwią dzban, w tym przypadku zostaje zastąpiony przez słodki napój śmiechu i radości, a kropelki kryminału przestają być w nim zauważalne. Wiemy, że ma dojść do zbrodni – i to jest ta jedna kropelka, która nadaje tej książce tytuł kryminału.


SUCHY JAK WIÓR HUMOR
Humor staje na wysokim piedestale, pozostawiając na całkowitym dnie powagę i kryminał. Czytelnik jest niemal zmuszany do pochłaniania dawki komedii, która dla mnie była za sucha. Autor próbuje niemal na siłę wykorzystywać znane z kultury czy wyrwane z codzienności żarty, które osobom siedzącym na nawet zwykłych demotywatorach są świetnie znane.

…Kasia najpierw trzeźwo pomyślała, że chyba musi przestać oglądać serial „Gra o tron”, w którego to każdym odcinku bohaterowie ginęli śmiercią gwałtowną i krwawą w ilościach hurtowych…

Powyższy cytat to idealny przykład suchego humoru, który można już naleźć na pierwszej stronie. Dlaczego to nie śmieszy? Bo ja już to znam! Ile razy można się nabijać z „Gry o tron”, skoro od samego początku widzowie to robili? Książka powstała w 2016 roku, więc tym bardziej ten żart jest już przestarzały. A dlaczego się czepiam? Bo to jest żart z pierwszej strony!

Jednak nie tylko „Gra o tron” na tym ucierpiała. Znalazły się również żarty z udziałem Ewy Chodakowskiej, gdzieś przeminął Bratt Pitt, a poza tym jeszcze kilku znanych celebrytów ucierpiało.

Jednak ta książka to świetny poradnik z terapią dla małżeństw z problemami!

Nie dość, że podaje kilka przykładów na to, jak można całkiem skutecznie pozbyć się na zawsze miłości swojego życia, to jeszcze znajduje rozwiązanie na to, by miłość znowu zagościła w sercach ukochanych. Więc następnym razem, jak zobaczycie, że wasz współmałżonek majstruje coś przy schodach, zachowacie czujność. Pamiętajcie, on zawsze może chcieć was zabić (np. dla milionów pozostawionych w spadku od waszej babci). I nie skrzywdźcie kogoś innego przypadkiem!


ZA DUŻO WĄTKÓW
Co stanie się, gdy do jednego wora wrzucicie co najmniej dziesięć kocic? Może nie zagryzą się na śmierć, ale radziłabym zostawić worek i uciec tak daleko, jak tylko się da. Tak samo z wątkami pojawiającymi się w książce. Nie wiem, co myślał sobie Rogoziński, wsadzając do jednej powieści serię: jak zabić waszą matkę, zakonnice w przebraniu, polski ojciec chrzestny, złodziej diamentów, Kasia sama w domu i jeszcze ojca Mateusza.
Wątków jest stanowczo za dużo. Może i nie pogubiłam się, ale przez całą lekturę zadawałam sobie pytanie: „Ale po co tyle tego?”.

PODSUMOWANIE
Książka nie jest zła i polecam ją osobom, które mają ogromny dystans do tego, co czytają. Jest to pozycja idealna dla kogoś, kto wraca zmęczony po 8-godzinnej pracy i jedyne, co pragnie, to zrelaksować szare komórki i trochę się pośmiać (moja mam rekomenduje!). Przywołując przykład z początku recenzji, dla mnie to była zła pizza i nigdy więcej z tej pizzerii niczego nie zjem.


Czytaliście książki Rogozińskiego? Co o nich sądzicie!?

stycznia 03, 2018

Top 5 ~ Najlepsze i najgorsze książki 2017

Top 5 ~ Najlepsze i najgorsze książki 2017

TOP 5 ~ NAJGORSZE KSIĄŻKI ROKU 2017

5. Dom przy plaży James Patterson
Pierwsze spotkanie z tak znanym autorem kryminałów, jakim jest James Patterson, okazało się dla mnie bolesne. Bardzo bolesne. Spotkałam się już z wieloma rozczarowaniami, jeśli chodzi o kryminały, ale po raz pierwszy czułam się, jakbym oglądała tani film sensancyjno-kryminalny. Tak, film. Cała akcja została poprowadzona w taki sposób, żeby można było książkę przełożyć na wielki ekran. A gdybym chciała obejrzeć film, to bym to zrobiła.


4. Chata William Paul Young
Babcia potrafi porządnie zniesmaczyć tytuł, zanim nawet weźmie się go do ręki. Nie chciałam tego czytać, babcia zachęcała, mówiąc, że to GENIALNA książka. W końcu zebrałam się, przeczytałam i się zawiodłam. Nie podobał mi się styl, fabuła i cała ta otoczka religijna, którą stworzył autor. Może jestem jeszcze za młoda na takie książki (ciekawe, co mają powiedzieć osoby młodsze ode mnie, którym książka się podobała...).

3. Mechaniczny anioł Cassandra Clare
Czułam, że się rozczaruje. Bo przecież zamiłowanie do Darów Anioła już dawno przeminęło, nawet sprzedałam swoje ukochane książki. Jednak "Mechaniczny anioł" wciąż czekał, a ja w końcu zdecydowałam się za niego zabrać. I najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że początek naprawdę dodał mi nadziei. Wierzyłam, że to będzie dobra książka. Niestety, później zostałam przywrócona do rzeczywistości i spotkał mnie okrutny zawód.

2. Jak cię zabić, kochanie? Alek Rogoziński
Prawienoworoczne rozczarowanie, którego recenzja niedługo się ukaże. Jednak już teraz mogę powiedzieć, że ani kryminał, ani humor mnie nie porwał, a nawet zawiódł na wszystkie możliwe sposoby. Męczyłam się, choć powinno być przyjemnie i zabawnie... przeczytaj więcej w recenzji.


1. Amerykańscy bogowie Neil Gaiman
Pierwsze spotkania bywają... nudne. Znowu, książka Gaimana wydawała mi się taka idealna. Początek porwał mnie, nie dając nawet szansy na chwilę wytchnienia. Jednak wraz z kolejnymi stronami coraz bardziej odczuwałam zmęczenie i nudę. Zwyczajną, ludzką nudę. Nic mnie nie ciągnęło do książki. Czytałam ją strasznie opornie, aż w końcu trochę się poddałam i skończyłam po macoszemu.

TOP 5 ~ NAJLEPSZE KSIĄŻKI ROKU 2017

5. Król demon Cinda Williams Chima
Schematyczne, wszystko już było, a jednak czyta się z przyjemnością i bez wytchnienia. Jest to książka, która okazała się jednym z największych odkryć tego roku. A wydawałoby się, że to tylko takie zwyczajne fantasy dla młodzieży. Dłuższa recenzja pojawi się wkrótce.

4. Dotyk Zła Alex Kava
Kryminał, od którego zaczął się cały maraton z Kavą i który pochłonął mnie całkowicie. Książka przeczytana w jeden dzień. Nie mogłam się oderwać. Nie potrafiłam odłożyć. A dlaczego? Tego się dowiecie wkrótce w recenzji.


3. Baccano Ryohgo Narita
Light novelki to pisane prostym językiem książki dla młodzieży, lecz nawet one potrafią zaskoczyć. Bohaterów pokochałam bez końca, a historia wciągnęła mnie na wiele długich wieczorów. Nie wiem, czy istnieje druga podobna seria, która mogłaby stworzyć z absurdów coś tak pięknego.

2. Marchia Cienia Tad Williams
Mimo że przeczytałam już prawie 3 tomy serii, to nadal twierdzę, że pierwszy pozostanie na zawsze w mym sercu tym najlepszym. Fabuła już na samym początku zaczęła mi przypominać tę z serii Pieśni Lodu i Ognia Martina, więc w złudnym oczekiwaniu na "Wichry zimy" miałam, co czytać. Akcja była dynamiczna, intrygi piętrzyły się ze strony na stronę, a ja po prostu nie mogłam odłożyć tej cholernej cegły (tak, to idealne narzędzie zdrobni, można spokojnie tym zabić).



1. Kino no Tabi Keiichi Sigsawa
Najpiękniejszy obraz w tym roku, który miałam zaszczyt ujrzeć. Czytany na nudnych wykładach (nie bierzcie ze mnie przykładu) w ramach nauki do egzaminu z angielsku. Tak więc czytana książka po angielsku. Przepiękna i mądra w jednym. Jest pisana prosto, jak na light novelkę przystało, ale zaraz zawiera wiele mądrych, uniwersalnych myśli, które były, są i będą aktualne zawsze. Nie lubię czytać"mądrych książek". Zawsze stawiam na przyjemność, ale w tym przypadku dostałam dwa w jednym.

A wy macie jakąś listę? Jeśli tak dajcie znać w komentarzu, może dodajcie linka, i napiszcie, co sądzicie o mojej liście!

grudnia 31, 2017

Książki, kreskówki i angielski ~ Czytelnicze podsumowanie 2017 roku

Książki, kreskówki i angielski ~ Czytelnicze podsumowanie 2017 roku
Niespodzianki mają to do siebie, że przychodzą niespodziewanie. Nie możemy w żaden sposób przewidzieć, co się z nami stanie w najbliższym czasie, a tym bardziej w kolejnym roku. Dla mnie taką niespodzianką był rok 2017, w którym nie tylko osiągnęłam swój sukces czytelniczy, a tym samym wyzwanie 52 książek w ciągu roku, ale także sukces pisarski. Zapraszam dalej!

OSIĄGNIĘCIA KSIĄŻKOWE
Nie mam na koncie 300, 200 czy 100 książek, ale czy to ma znaczenie? Czytanie to przyjemność, na którą nie składają się przytłaczające ilości przeczytanych książek. Sam czas spędzony z książką jest dla mnie oderwaniem od codziennych obowiązków czy nauki. To podróż do zupełnie innego świata, w którym poznaję pasjonujące historie, zaprzyjaźniam się z bohaterami i płynę przez fabułę, aż do samego jej zakończenia.
Zdjęcie mojego autorstwa
#1 Król demon Cinda Williams Chima
#2 Mechaniczny anioł Cassandra Clare
#3 Jonathan Strange i pan Norrell Susanna Clarke
#4 Krótka piłka Harlan Coben
#5 Ostatni szczegół Harlan Coben
#6 Najczarniejszy strach Harlan Coben
#7 Jedyna szansa Harlan Coben
#8 Błękitna krew Harlan Coben
#9 Bez śladu Harlan Coben
Zdjęcie mojego autorstwa
#10 Córka konkubiny Pai Kit Fai
#11 Bitwa o Skandię  John Flanagan
#12 Ziemia skuta lodem  John Flanagan
#13 Amerykańscy bogowie Neil Gaiman
#14 Istoty światła i ciemności Simon R. Green
#15 Two Warsaw Mysteries Kevin Hadley
#16  W obliczu oszustwa Iris Johansen

Zdjęcie mojego autorstwa
#17 Dotyk Zła Alex Kava
#18 W ułamku sekundy Alex Kava
#19 Łowca dusz Alex Kava
#20 Granice szaleństwa Alex Kava
#21 Zło konieczne Alex Kava
#22 ~ 34 Durarara!!! Ryohgo Narita
#35 ~ 37 Baccano Ryohgo Narita
#38 ~ 40 Kino no Tabi Keiichi Sigsawa
#41 Dom przy plaży James Patterson
Zdjęcie mojego autorstwa
#42 Harry Potter and the Prisoner of Azkaban J.K. Rowling
#43 Krwawa Linia Iris Johansen
#44 Przykry początek Lemony Snicket
#45 Ring Kōji Suzuki
#46 Behemot Scott Westerfeld
#47 Goliat Scott Westerfeld
Zdjęcie mojego autorstwa
#48 Marchia Cienia Tad Williams
#49 Rozgrywka cienia Tad Williams
#50 Chata William Paul Young
#51 ~ 54 Kono subarashi Natsume Akatsuki
#55 Jak cię zabić, kochanie? Alek Rogoziński
#56 Smoczy tron Tad Williams

ILOŚĆ PRZECZYTANYCH STRON: 20 342

OSIĄGNIĘCIA PISARSKIE
W tym roku po prostu oniemiałam na widok liczb, które ukazały się na kalkulatorze po zsumowaniu wszystkich cyferek z poszczególnych blogów. Zaskoczył mnie wynik. Naprawdę zaskoczył. Nie wierzyłam, że aż tyle napisałam w ciągu roku, ale naprawdę tak się stało!

OPUBLIKOWANYCH ROZDZIAŁÓW: 81
LICZBA NAPISANYCH SŁÓW: 127 488 (dla porównania: Ostre przedmioty Flynn mają ok. 70 000 słów :))

A jak Wasze wyniki? Dajcie w komentarzach linki do swoich postów i napiszcie, co sądzicie o moich stosikach!
Przepraszam za jakoś zdjęć, ale dopiero się uczę, a ostatnimi dniami jest tak ciemno, że łapię światło, kiedy tylko mogę!

INNE
2017 to niewątpliwie rok, w którym naprawdę rozwinęłam swoje umiejętności językowe z angielskim. Mimo że jeszcze 1,5 roku temu nie wierzyłam, że mogę czytać książki po angielsku, dziś nie dość, że to robię, to jeszcze oglądam filmy czy seriale w tym języku BEZ NAPISÓW.

Po raz pierwszy na bieżąco śledziłam również takie kreskówki jak Steven Universe czy Star vs the Forces of Evil. Cudowne kreskówki, które naprawdę zmieniły mój sposób postrzegania na współczesne bajki. Gorąco je polecam!

grudnia 25, 2017

Rekomendacje ~ Anime & Manga podobne do Fairy Tail

Rekomendacje ~ Anime & Manga podobne do Fairy Tail
CO CZYTAĆ/OGLĄDAĆ PO SKOŃCZENIU FAIRY TAIL?

Fani to niebezpieczny gatunek, który swą największą aktywność rozpoczyna, gdy ich ulubione tytuły... kończą się. Przeszukują nawet najdalsze zakątki internetu, wierząc, że w pewnym momencie znajdą coś, co zatka dziurę w sercu. Więc dziś pragnę pomóc im wypełnić ją.


BLACK CLOVER
Gildia, magia, dziwni towarzysze i nakama power mogą zarówno odstraszyć, jak i zachęcić potencjalnego odbiorcę mangi, a teraz także i anime. Przygody Astry to jeden przykładów klasycznego shounena, w którym główny bohater dąży do spełnienia jakże upragnionego marzenia. Poziom jego inteligencji nie odbiega daleko od samego Natsu Dragneela, a nieprzemyślane akcje, głośne komentarze i lekko zarysowany romans wokół jego osoby mogą przyczynić się do przerzucenia na ten tytuł. Kreska nie należy do najwybitniejszych, ale są ciekawsze momenty (poniższy fragment trailera.)

Fragment oficjalnego trailera - https://www.youtube.com/watch?v=3kpoqeeVYKY


RAVE MASTER
Tytuł stworzony przez samego Hiro Mashimę za czasów, gdy jeszcze sława całkowicie nie odebrała mu rozsądku, a cycki nie przysłaniały całej fabuły. Dobrze skonstruowana historia wokół motywu podróży, z przyjaznym romansem w tle i innym rodzajem magii to coś, czego oczekiwało się po Fairy Tail, a na czym fani mogli się lekko zawieść. Rave Master to zamknięta całość, w której autor nie bał się uśmiercania głównych postaci, a tym bardziej nie przywracania ich do życia.

BOKU NO HERO ACADEMIA
Manga już dawno została okrzyknięta następcą takich tytułów jak Dragon Ball, One Piece, Naruto czy Bleach. Ten nowy shounen zyskuje coraz bardziej na popularności, dzięki wartkiej akcji, najróżniejszym bohaterom, którym towarzyszy oryginalny design oraz moce, a także kryta mgłą tajemnicy przeszłość niektórych postaci, a nawet samej ludzkości. A przepiękna kreska od studia Bones jak najbardziej do siebie przyciąga (zdjęcie poniżej).

Fragment oficjalnego trailera - https://www.youtube.com/watch?v=5IqTCB9A0Fo

SHINGEKI NO BAHAMUT
Wystarczy powiedzieć tylko dwa słowa: smoki i demony. Shingeki no Bahamut to oryginalna produkcja studia stworzona z jakże banalnej karcianki. Jest jednym z nielicznych przedstawicieli gatunku dark fantasy w świecie anime, więc tym bardziej polecam.


ANSATSU KYOUSHITSU
Tajemnicza istota (zazwyczaj o żółtym ubawieniu, choć nie zawsze), grupka uczniów (ich celem jest zabicie tajemniczej istoty) i komedia (wynika z relacji tajemniczej istoty i uczniów). Opowieść o relacjach między nauczycielem i jego uczniami może przypominać te z gildii Fairy Tail. To nadal jedna rodzina, która próbuje sobie pomóc bez względu na okoliczności i na wrogów, których muszą wspólnie pokonać. Siła przyjaźni wygrywa, a że przy okazji jest zabawnie, to tym bardziej można polecać.

Fragment z oficjalnego trailera - https://www.youtube.com/watch?v=kgNkGohA20k

BEELZEBUB
Czy zwykłe wyjście nad rzekę może okazać się początkiem ojcostwa? Czy młody rodzic może unieść na swoich barkach ciężar odpowiedzialności, jaki na nim spoczywać, i wychować przyszłego króla demonów, który zniszczy ludzkość? Absurdy budują wieżę większą niż sama wieża Babel, dając do zrozumienia, że granice nadal nie zostały w pełni przekroczone i wciąż można wzywać demony za pomocą chusteczek higienicznych bądź uczyć się w szkole, która wypuszcza do społeczeństwa 120%  przestępców.

INUYASHA
Inuyasha to jedna z największych podróży, jaka miała miejsce w historii japońskiej mangi i anime. Autorka łączy w swoim dziele mitologię japońską z elementami, które na zawsze się zapisały się w historii mang. Zboczony humor, ciepły romans i niemal niekończąca się przygoda powinny zachęcić, a nawet muszą, fanów Fairy Tail. Inuyasha stał się dawno obowiązkowym klasykiem, którego nie można ominąć.

NANATSU NO TAIZAI
Legendy arturiańskie są tematem ciągłych dysput i do tej pory nikt nie udowodnił, iż rzekomy król Artur faktycznie istniał. Mimo to w kulturze silnie ukształtowała się jego postać, a także związane z nim legendy, które dotarły do samej Japonii. A jak Japończycy mają już w genach, dodali od siebie własną historię, elementy echi, walki wyciągnięte niemal z shounenów, tworząc gotowy przepis na sukces.

Fragment oficjalnego trailera z - Netflix

NURARIHYON NO MAGO
Niedoceniany tytuł ukazujący we współczesnym świetle mity japońskie, miejskie legendy czy potwory z opowiastek, które miały przestraszyć dzieci. To wciąż odświeżający shounen z nowymi mocami, które powstały na rzecz tytułu, z lekkim romansem w tle.

ROKKA NO YUUSHA
Japończycy uwielbiają przemierzać nie tylko kraje europejskie w poszukiwaniu nowych inspiracji. Zahaczają również o kulturę Azteków, znowu kreując własny świat, choć w dużej mierze oparty na zasadach rządzącymi mangą i anime. Niewiele łączy go z Fairy Tail, ale z drugiej strony pod kilkoma względami może się spodobać komuś, kto obejrzał, przeczytał Fairy Tail.

SHIJOU SAIKYOU NO DESHI KENICHI
Sztuki walki, cycki, sztuki walki, tyłki, sztuki walki i nagie panienki. Jeśli ktoś oglądał Fairy Tail ze względu na walory kobiece i dobre walki, Kenichi będzie dla niego idealny. Niebanalny humor zachęca do zajrzenia, a 50-odcinkowa adaptacja kończy się w idealnym momencie, z najlepszą walką z całej mangi. Jeśli ktoś chce poznać prawdziwą naturą judo czy karate, to pierwsze odcinki idealnie wyjaśnią wam podstawy.

YUU☆YUU☆HAKUSHO
Jeden z najbardziej godnych uwagi tytuł, który został stworzony przez Yoshihiro Togashi'ego jeszcze za czasów, gdy starał się przy tworzeniu swoich dzieł. Anime i manga to zamknięte całości, również z silnie zarysowanym wątkiem romantycznym, które przyciągają dzięki typowym shounenowskim walkom (mordobiciom) z czasowym użyciem duchowych mocy. Wrogowie stają się przyjaciółmi, a główny przeciwnik w zasadzie nie istnieje. Główny bohater myśli niemal tylko o walce, choć trzeba przyznać, że wciąż troszczy się o przyjaciół, a romans pomiędzy nim a pewną bohaterką rozczula nawet najbardziej skamieniałe serca.

Fragment oficjalnego trailera - https://www.youtube.com/watch?v=AtjinyUUh6w

Macie inne propozycje?
Podobają się wam zaproponowane przeze mnie tytuły?
DAJCIE ZNAĆ W KOMENTARZACH!
A już w kolejnej części pojawi się, co polecam po przeczytaniu GRY O TRON!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...