6 maja 2017

Metoda Rolaki - Jak połączyć Japonię i naukę angielskiego?


Krótko i na temat: uwielbiam kulturę Japońską. Fascynuje mnie ona od ósmego roku życia, kiedy do naszej szkoły, która leżała gdzieś w zapomnianej przez świat wsi, przyjechali Japończycy i tam mieszkali przez prawie 6,7 lat. Poznałam wiele osób z Japonii, uczyłam się podstawowych kanji, zakładałam kimono, zdobywałam uznanie w grze na kendamo, robiłam origami, jeździłam na targi i promowałam nasz Klub Japoński. I tak przez wiele, wiele lat. Wszystko skończyło się, kiedy poszłam do liceum. Właściwie mangą i anime nie interesowałam się tak bardzo w trakcie trwania gimnazjum i podstawówki. Dopiero w liceum zaczęłam się tym interesować. I od tamtej pory w zasadzie wciąż się nie mogę się od tego oderwać.
Ale co ma piernik do wiatraka?

Otóż moja fascynacja niektórymi tytułami sprawiła, że zakochałam się w twórczości Ryogho Narity (twórca Baccano, Durarara!!). Bardzo chciałam przeczytać wszystkie jego twory, a akurat złożyło się tak, że nieoficjalnie dziewczyny tłumaczyły drugi tytuł. Jednak to się skończyło, kiedy Kotori postanowiło wydać tę light novelkę. Coś tam próbowałam czytać po polsku, ale mi nie poszło, a nie chciałam też czekać na kolejne tomiki. Poza tym zrodziła się we mnie fascynacja do nauki angielskiego.

I tak oto zaczyna się moja metoda.

Metoda, która polega na dwóch prostych krokach:
1) Wybierz light novelkę, której anime oglądałeś i której ekranizacja jest bardzo wierna (ew. dramę)
2) Czytaj.

Ja z miejsca z ręką na sercu mogę Wam polecić Durararę!! po angielsku. Można ściągnąć ją spokojnie, jest dostępna na jednej ze stronek. Ale teraz pytacie, czy ta metoda działa. Tak, cholernie działa.

Moja historia

Zaczęłam od novelki Baccano, głównie ze względu na to, że uważam ten tytuł za 100 razy lepszy od tego drugiego. Oglądałam anime, ale czułam się bardzo dziwnie, bo de facto anime zawiera pomieszane wydarzenia z około 5 tomów. Jednak nawet jeśli w anime było pomieszane, to w większości zostało wiernie zekranizowane. Wzięłam się do czytania.... Pierwszą stronę przeczytałam w godzinę, drugą tak samo, trzecią znowu. Tłumaczyłam sobie dosłownie, próbowałam czytać, ale trwałam w tym uparcie, bo wierzyłam, że w końcu uda mi się przeczytać pierwszy tom. W wakacje udało mi się czytać 5str dziennie i już w godzinę. Czytałam, czytałam, aż skończyłam tom 1, zaczęłam kolejne... Obecnie wzięłam się jednak za dokończenie Durarara!!. I wiecie co? Po roku naprawdę męki z czytaniem po angielsku, dzisiaj śmigam po tekście i w słowniku sprawdzam słówka, które ewentualnie mnie intrygują.

Ja popełniłam sporo błędów, które wy możecie pominąć.
1) Wyrzućcie słownik i nie próbujcie do niego zaglądać podczas czytania
2) Na karteczce zapisujcie sobie słowa, które pojawiają się często i dopiero wtedy je przetłumaczcie. Uwierzcie, że niektóre ze słów możecie zobaczyć raz w życiu i nigdy więcej nie użyć.
3) Nie próbujcie tłumaczyć dosłownie
4) Czytajcie dużo, mimo że nie rozumiecie (uwierzcie mi, że jeśli pamiętacie wydarzenia z anime, to spokojnie zrozumiecie mniej więcej co się dzieje)
5) Nie myślcie "ja nigdy nie nauczę się czytać po angielsku". Zawsze tak myślałam, a rok później śmigam po light novelkach
6) Pamiętajcie, że niektórych słów, wyrażeń NIE DA SIĘ PRZETŁUMACZYĆ NA POLSKI. Nie da się i KONIEC.

Powodzenia! Rok wydaje się szmatem czasu, ale miałam sporo przerw. Czasami w ogóle nie czytałam, często tylko fragmentami, ale uwierzcie mi, że się da!

2 komentarze

  1. Bardzo super pomysł i z pewnością ją wykorzystam!
    Fajnie byłoby, gdybyś napisała artykuł jak siebie zachęcić do działania XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, kiedyś na pewno napiszę, choć sporo tego będzie. Dużo jest tych sposobów, choć najważniejsze jest, by samemu to odkryć :)

      Usuń