września 29, 2017

Każdy blog ma swój początek ~ zacznij tutaj!


Wrota wyobraźni otworzyły się…
Brzmi nieprawdopodobnie, prawda? A może interpretujesz to jako metaforę?
A co, jeśli powiem ci, że pierwsze zdanie masz zinterpretować dosłownie?
Co jeśli pewnego zwyczajnego dnia, wstając o siódmej trzydzieści zaparzyłam sobie kubek gorącej kawy, nałożyłam na siebie ulubiony szlafrok i nagle stanęłam przed starymi, śmierdzącymi pleśnią drzwiami, z których wydobywał się cichy, niepokojący skrzek?
Co jeśli historia dotyczy mnie samej?
Co jeśli to prawda?
Pobudka o siódmej trzydzieści wydaje się na tyle abstrakcyjna i nierealna, że zaczynasz nie wierzyć w moje wyznanie. Aczkolwiek zapalała się w twoim umyśle małe światełko. Czytasz napisany przeze mnie tekst jeszcze raz i nie przestajesz podążać za moimi słowami. Czy to ciekawość cię tak ciągnie za kolejnymi fragmentami tekstu? A może po prostu nudzisz się w zaciszu domowym i nie znajdujesz innego zajęcia, oprócz przeglądania chowającego się w mrokach Internetu jakiegoś postu o niestworzonych historiach za bardzo siedzącej w bajkach studentki? Ja nie znam odpowiedzi na żadne z pytań.
Jednak wiem, że tego dnia obudziłam się o siódmej trzydzieści. Zrobiłam sobie kawę, naprawdę gorącą i wyjątkowo przepyszną. Nałożyłam mięciutki szlafrok i stanęłam przed drzwiami, które nie miały prawa znajdować się w moim pokoju. Doznałam szoku, zmieszanego z dawką emocji, których obecnie nie jestem w stanie określić. Może to była frustracja, może lęk, a może i szczęście? Zadrżałam. Odstawiłam kubek na podłogę, a sama usiadłam na łóżku, kilka razy uderzając się dłońmi w policzki. Pochyliłam głowę. Zrobiło mi się niedobrze na samą myśl o tym, co mnie spotkało.
Jeszcze raz spojrzałam na drzwi — nadal się tam znajdowały.
Podeszłam bliżej, dotykając chłodnej, trochę mokrej powierzchni, ale zarazem bardzo delikatnej i gładkiej. Zapukałam, a potem zaśmiałam się, jakbym liczyła na odpowiedź.
Ktoś odpukał.
Odskoczyłam, niemal wlepiając się w samą ścianę. Chwyciłam za znajdującą się obok lampkę nocną i skierowałam ją w stronę drzwi; stopniowo zaczęły się otwierać. Serce kołatało mi w piersi jak szalone. Oddychałam nierównomiernie, nie łapiąc momentami oddechu.
Zamknęłam oczy.
Powtórzyłam sobie kilkukrotnie w myślach, że to tylko cholernie realny sen. Raz śnisz człowieku o goniącym cię mordercy w lesie, innym razem o kucykach w krainie tęczy, a teraz o drzwiach na środku pokoju. Jednak to nie wystarczyło, by się uspokoić.
Wykonałam jedno, szybkie spojrzenie w stronę właściwych drzwi — zamknięte, jak zawsze zresztą. Mam czas, zdążę.
Z drzwi wypadł klucz i lądował na moich udach. Wejście zamknęło się, lecz nadal nie zniknęło.
Podejrzliwie wzięłam podarowany przedmiot, oglądając go ze wszystkich stron. Ostatecznie doszłam do wniosku, że to zwyczajny, normalny klucz, podobny do tego, którego używam na co dzień.
Coraz bardziej wydaje mi się prawdopodobna wersja o śnie na jawie, a Tobie?
Ścisnęłam klucz i mimowolnie podeszłam do drzwi. Nacisnęłam za lodowatą klamkę, która wydawała się palić mnie w ręce — nie odsunęłam się. Uchyliłam lekko wejście. Delikatny podmuch wiatru załaskotał mnie w kart. Weszłam do środka. Wewnątrz panowała całkowita ciemność. Bałam się bo jak się nie bać w takiej sytuacji? Jednak nie wróciłam do ciepłego, bezpiecznego pokoju, w którym czekała wciąż na mnie niedopita kawa, tylko poszłam dalej. Rząd lamp zapalił się jakby na moje życzenie i ujrzałam cały ciąg jednakowych drzwi. Nie dostrzegłam ich końca. Pojedyncze plakietki z nazwami miejsc zawisły nad futryną, dając mi znać, gdzie mnie zaprowadzą poszczególne drzwi.
Niepewnie włożyłam otrzymany kluczyć, przekręciłam go i weszłam do świata, o którego istnieniu nawet nie byłam świadoma.
Od tej pory moja codzienna przygoda o siódmej trzydzieści rano, jeszcze przed poranną kawą, rozpoczęła się. Zdałam sobie w tamtej chwili sprawę z daru, jaki otrzymałam. Podróżowanie po innych światach, wyjętych prosto z książek, filmów, seriali, mang, anime, komiksów i jeszcze wielu, może nawet bardziej nieprawdopodobnych rzeczy? Czy kiedykolwiek w to wierzyliście?
Hm…
Pewnie nadal mi nie wierzycie!
Ktoś może zapyta: „To po co otworzyłaś te głupie drzwi?” Ja tylko wzruszę ramionami i odpowiem: „Gdybym nie otworzyła, nie byłoby tego bloga!”
Ale zapewniam Was, że podróż czeka. Zabiorę Was w miejsca, których ja doświadczę, a wy będziecie mogli znaleźć je literaturze czy kinie. A może i stworzę coś własnego.
I nie bójcie się! Moje „podróżnicze ja” nie zawsze będzie się odzywać. Czasem napiszę jakąś teorię, innym razem krótką recenzje, a może i wskoczy na bloga mój własny twór.
Pamiętajcie, proszę, że będę popełniać błędy. Błędy uczą!
Gotowi?
Zostaniecie ze mną?

Zapraszam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...