stycznia 05, 2018

Strzeż się małżonka! ~ Recenzja #1 "Jak cię zabić, kochanie?" A. Rogoziński

Znacie taką sytuację, gdy idziecie do polecanej przez znajomych pizzerii, a serwowana w niej pizza jest po prostu do dupy? Wcześniej słyszy się same pochlebne opinie, czyta w Internecie, że jest to książę wśród pizzerii, gdy w końcu się tam wybierasz, dostajesz pizzę z przepieczonym spodem, dodatków jest niewiele, a sos smakuje tak, jakby był nadpsuty. Nie jadłam ostatnio żadnej pizzy, ale tak ogromnego rozczarowania doznałam podczas lektury „Jak ci zabić, kochanie?”.

Zdjęcie mojego autorstwa
KRYMINAŁ BEZ KRYMINAŁU
Sięgając po książkę z przyklejoną etykietą kryminału, oczekuję, że ten kryminał dostanę. Trupy nie muszą ścielić od Warszawy aż po samo morze. Wybicie wszystkich bohaterów, dostarczenie niezdrowej dla umysłu dawki przemocy i nieszczęścia nie jest równoznaczne z przepisem na idealną powieść kryminalną.

A co robi Alek Rogoziński? Zmierza on w zupełnie przeciwnym kierunku, pragnąc oddalić czytelnika od krwi i brutalności, by zaserwować lekkość i przyjemność przy planach na morderstwo. Wypełniony po brzegi krwią dzban, w tym przypadku zostaje zastąpiony przez słodki napój śmiechu i radości, a kropelki kryminału przestają być w nim zauważalne. Wiemy, że ma dojść do zbrodni – i to jest ta jedna kropelka, która nadaje tej książce tytuł kryminału.


SUCHY JAK WIÓR HUMOR
Humor staje na wysokim piedestale, pozostawiając na całkowitym dnie powagę i kryminał. Czytelnik jest niemal zmuszany do pochłaniania dawki komedii, która dla mnie była za sucha. Autor próbuje niemal na siłę wykorzystywać znane z kultury czy wyrwane z codzienności żarty, które osobom siedzącym na nawet zwykłych demotywatorach są świetnie znane.

…Kasia najpierw trzeźwo pomyślała, że chyba musi przestać oglądać serial „Gra o tron”, w którego to każdym odcinku bohaterowie ginęli śmiercią gwałtowną i krwawą w ilościach hurtowych…

Powyższy cytat to idealny przykład suchego humoru, który można już naleźć na pierwszej stronie. Dlaczego to nie śmieszy? Bo ja już to znam! Ile razy można się nabijać z „Gry o tron”, skoro od samego początku widzowie to robili? Książka powstała w 2016 roku, więc tym bardziej ten żart jest już przestarzały. A dlaczego się czepiam? Bo to jest żart z pierwszej strony!

Jednak nie tylko „Gra o tron” na tym ucierpiała. Znalazły się również żarty z udziałem Ewy Chodakowskiej, gdzieś przeminął Bratt Pitt, a poza tym jeszcze kilku znanych celebrytów ucierpiało.

Jednak ta książka to świetny poradnik z terapią dla małżeństw z problemami!

Nie dość, że podaje kilka przykładów na to, jak można całkiem skutecznie pozbyć się na zawsze miłości swojego życia, to jeszcze znajduje rozwiązanie na to, by miłość znowu zagościła w sercach ukochanych. Więc następnym razem, jak zobaczycie, że wasz współmałżonek majstruje coś przy schodach, zachowacie czujność. Pamiętajcie, on zawsze może chcieć was zabić (np. dla milionów pozostawionych w spadku od waszej babci). I nie skrzywdźcie kogoś innego przypadkiem!


ZA DUŻO WĄTKÓW
Co stanie się, gdy do jednego wora wrzucicie co najmniej dziesięć kocic? Może nie zagryzą się na śmierć, ale radziłabym zostawić worek i uciec tak daleko, jak tylko się da. Tak samo z wątkami pojawiającymi się w książce. Nie wiem, co myślał sobie Rogoziński, wsadzając do jednej powieści serię: jak zabić waszą matkę, zakonnice w przebraniu, polski ojciec chrzestny, złodziej diamentów, Kasia sama w domu i jeszcze ojca Mateusza.
Wątków jest stanowczo za dużo. Może i nie pogubiłam się, ale przez całą lekturę zadawałam sobie pytanie: „Ale po co tyle tego?”.

PODSUMOWANIE
Książka nie jest zła i polecam ją osobom, które mają ogromny dystans do tego, co czytają. Jest to pozycja idealna dla kogoś, kto wraca zmęczony po 8-godzinnej pracy i jedyne, co pragnie, to zrelaksować szare komórki i trochę się pośmiać (moja mam rekomenduje!). Przywołując przykład z początku recenzji, dla mnie to była zła pizza i nigdy więcej z tej pizzerii niczego nie zjem.


Czytaliście książki Rogozińskiego? Co o nich sądzicie!?

20 komentarzy:

  1. Ojej, do tej pory spotykałam się z samymi mega pozytywnymi recenzjami twórczości Rogozińskiego! Teraz już sama nie wiem, czy jest po co sięgać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, nawet ze strony mamy, więc tym bardziej się zawiodłam. Ja polecam znaleźć albo fragment w necie, albo ściągnąć sobie z chomika i przeczytać z jeden rozdział. Tak na próbę, na sprawdzenie, czy warto. Już pierwszy rozdział dał mi sygnały, że może mi się nie spodobać, więc tobie też powinien starczyć :)

      Usuń
  2. Jeszcze nie mialam Okazji przeczytac ksiazke tego autora choc podobnie jak autorka poprzedniej wypowiedzi, spotykalam sie raczej z pozytywnymi opiniami na temat jego tworczosci. Mysle ze trzeba zawsze dac szanse, choc moze nie zaczne akurat od tej pozycji. Raczej nie lubie sucharow .
    Piekne logo bloga I ciekawa, drobiazgowa recenzja.
    Blog obserwuje I zapraszam do mnie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie!
      Oczywiście wpadnę!
      Tak, szansę dać trzeba zawsze, ale ja byłam przekonana, że Rogoziński mi się spodoba, więc tym bardziej się rozczarowałam :(

      Usuń
  3. Oj... miałam dokąłdnie to samo. Ogromne rozczarowanie, bo przecież i autor, i sama książka tak chwalone. a tu... przesyt wątków, mało kryminału i ogólnie kiepsko. I zarzekałam się, że nie sięgnę po innne powieści autora. A jednak uległam - znów reklamie blogowej. Tym razem ejdnak sięgnęłam po książki z serii o Róży Krull i... to było coś! komedia kryminalna w najlepszym stylu. Trochę więc żałuję, że znajomość z autorem zaczęłam od "Jak Cie zabić kochanie", ale trudno... Róża Krull mnie przekonała i czekam na kolejny, trzeci już tom. Tobie też polecam nie skreślać Rogozińskiego, ale poczytać właśnie "Do trzech razy śmierć" i "Lustereczko, powiedz przecie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i widzisz, tu zaczyna się mały paradoks. Mojej mamie właśnie Róża Krull mniej przypadła do gustu, ale może faktycznie jeszcze nie skreślę... Wielkie dzięki za informacje. Spróbuję, pewnie spróbuję, bo należę do masochistów! Więc jak książka okaże się słaba, to kolejna książka z serii "Rozczarowania roku" trafi do recenzji!
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Siostra czytała, podobają jej się, ale traktuje je typowo jako pozycje dla relaksu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kto czego oczekuje i tyle. Jak napisałam, mojej mamie się podobało!

      Usuń
  5. Hm.... Nie znam tego autora, ale z tego co napisałaś nie zapoznam się z nim bliżej :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, aż dziwne nie znać Rogozińskiego. Tak się krzyczało o nim swego czasu, choć jak ktoś czyta książki, a nie znajduje się w książkosferze to nic dziwnego :)

      Usuń
  6. Jeśli chodzi o kryminały jestem oddana Harlanowi Cobenowi - mistrz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cobena też czytałam. Zapraszam do podsumowania roku 2017, tam cała lista moich Cobenasiów!

      Usuń
  7. Przymierzałem się do tej książki, ale jakoś sceptycznie byłem nastawiony. Muszę zweryfikować swoje podejście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak zapisałam, to wszystko zależy od tego, kto czego oczekuje od książki

      Usuń
  8. Jak do tej pory nie miałam przyjemności spotkać się z twórczością. Póki co jedyną moją kryminalną miłością pozostaje A.C. Doyle i A. Christie :) Myślałam coś o Mrozie może ale... jakoś nie mogę się zebrać ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No moje miłości oczywiście. Nie mogło być inaczej! PS. Mroza też próbuję czytać i próbuję i zawsze coś innego się znajduje...

      Usuń
  9. Czytałam i szczerze przyznam, że ta książka wpisała się idealnie w mój czytelniczy gust 😉 Cudownie spędziłam przy niej czas, ale wiadomo - z gustami się nie dyskutuje 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo się cieszę, że tobie przypadła do gustu. Ja nie krytykuję gustu innych i tego, czego oczekują od książki!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...